czwartek, 6 czerwca 2013

Krowa

Odkopane zdjęcia z tablicy metodycznej na bodajże dydaktykę:)
Ta krowa to świetny pomysł na kreatywne wykorzystanie rolki po papierze toaletowym i na przykład podkładki pod piwo:) Może służyć jako niepozorna skarbonka, lub dla ucieszenia oka po prostu. Ta krowa na wszystko się zgadza, bo zawsze potakuje głową:)
łaciaty efekt końcowy ;)
Potrzebne: gruby acz miękki karton (tzw. piwoszka), klej, nożyczki, ołówek, marker, kredki, kawałek nici, taśma klejąca, rolka po papierze toaletowym, kawałek niepotrzebnej kartki, kawałek tekturki i 1 polski grosz;)
A jak to zrobić:

czwartek, 30 maja 2013

Przyjemności życia... i półka na wstążki

  W przerwach zmagań konkursowych i chwilowym wstrzymaniem prac renowacyjnych spowodowanych złą pogodą przydaje się jakaś przyjemność, która pobudza kubki smakowe do stanu nawet upojenia:) Ta właśnie przyjemność, która mnie doprowadza do stanu "ochów", "achów" i kulinarnej rozkoszy wręcz (co mi się bardzo rzadko zdarza) są tylko i wyłącznie kluski na parze z białym serem, musem truskawkowym i bitą śmietaną. I tylko jeden przepis jest idealny. Lepszego nie znalazłam i chyba nie znajdę. Wymuszony od babci, która dopiero niedawno mi go dała... Ale jest! Pyszności moje!:))

A tak przy okazji. MW zrobił dla mnie półkę na moje, skłębione wszędzie wstążki. Bardzo prosto wykonać, więc polecam zrobić:)

Zobacz film, jak ją zrobić:

środa, 29 maja 2013

"Łopatka na korzonkach"

  Zupełnie zaskakujący i ostatnio mój ulubiony smak: mieszanie potraw słonych z przyprawami jak z piernika. Tak na prawdę jest niewiele potraw, które wywołują u mnie taką przyjemność smakową, a ta właśnie to tego ścisłego grona należy: wieprzowina z goździkami, zielem angielskim, cynamonem z marchewką i kapustą + do tego makaron. Też dlatego, że uwielbiam prócz smaku czuć zapach potrawy. Nie wiem czy bym to zrobiła, gdybym znalazła to w jakiejś książce z przepisami. Ale spróbowałam kiedyś - bo próbować chcę wszystkiego - i postanowiłam sama zrobić z tego co tam wyczułam.
  Może to danie nie wygląda spektakularnie, ale jeśli chcecie zjeść coś pysznego, innego, zaskakującego, polecam koniecznie wypróbować!:)

czwartek, 23 maja 2013

Szafka na jajka.... i walczymy!:)

Jak już wcześniej pisałam, próbuję odnowić stare meble po dziadkach. Idzie dość wolno, bo tu środek nie ten, tam ręce bolą, a to pogoda nie dopisuje. Ale największą przeszkodą jest brak narzędzi. Ciągle biegam do sklepu i coś dokupuję... Ale niestety wiele rzeczy jest dość drogich... Ale! Postanowiłam zawalczyć w konkursie o skrzynkę narzędziową w której znajdę wszystkie potrzebne mi do szczęścia;) I z tej okazji udostępniam filmik "HowTo" - czyli Jak zrobić wiejską szafkę na jajka.

Szafka na jajka. Wiejska i bezpretensjonalna. Celowo postarzona. Nada każdej kuchni wyjątkowego charakteru:) Świetna alternatywa wytłoczek:)


 Strona do filmu: TUTAJ

poniedziałek, 20 maja 2013

nie(po)wtórnie

Od jakiegoś czasu powstają u Kotów notatniki. A skoro dostaliśmy zaproszenie na ślub kuzynki, koniecznie trzeba było coś zrobić. Kartka (po raz kolejny nie tak cudowna jak u MieczkoArt, ale jednak zrobiłam) no i 2 notatniki: Smakołyki (dla) Moniki i Sprawy ważne... dla Damiana. Wykorzystane surowce wtórne, czyli: stare haftki, nakrętki, koszule, spodnie, guziki, papier pakowy, tektura z pudełka, papierowe podkładki pod ciasteczka plus papier pakowy... i tym podobne. Plus kilka pieczątek, dziurkacze, nożyczki i cekiny. I już. Takie lubię!:))




 -->

środa, 15 maja 2013

Słodki panieński

Miałyśmy sobie wszystkie na panieńskie M. założyć opaski z uszami myszki Miki. Niestety w sklepie zabrakło. Miało być z przymrużeniem oka, więc powstało kwiatków z filcu: 10 różowych i 1 duży kremowy dla Pani Młodej:) Plus na rozgrzewkę - pasujący słodkością idealnie do opasek - likier Biała Anielica - mleczny, słodki, kokosowy i rozpływający się w ustach. Do picia i polewania lodów idealny:)

sobota, 11 maja 2013

Piątoklasisto! Jesteś kreatywny!

Przy okazji zadania publicznego "Dzień Ziemi" odbyły się warsztaty kreatywnego recyklingu w miasteczkowskiej Szkole Podstawowej. Podzieleni zostaliśmy na dwie grupy - dziewczyny uczyły się wyplatać koszyczki z papierowej wikliny a chłopcy robili samoloty z butelek PET. Poszło bardzo zgrabnie - wszyscy zadowoleni, więc bardzo się cieszę, że nie spędziliśmy tego dnia na bezproduktywnych "obsiadywaniach" komputera z grami:) Z resztą, co tu dużo pisać... Tak było: 








-->

piątek, 19 kwietnia 2013

Odnawiamy...

Pierwsze słoneczne dni w tym tygodniu sprawiły, że aż się chce wyjść i zrobić coś na świeżym powietrzu. A skoro pogoda dopisała, mogę w końcu zrobić to, co co już dawno planowałam: odnowić stare meble do nowego mieszkanka:) Stoją więc 2 bifyje czyli kredensy po prababciach, skarbnica szufladek no i roma czyli pólka na filiżanki. Najfajniejsze jest to, że wszystkie te meble (prócz skarbnicy filiżanek) robili mężczyźni mojej rodziny:) Ta ostatnia poszła na pierwszy ogień.

pólka jeszcze na starym miejscu
Półkę na filiżanki robił podobno mój prapradziadek Hipolit (btw. bardzo ładne imię!) - więc, jak twierdzi mój - już w tym roku - 90.  letni dziadek, ma półka ok. 150 lat! Szczerze mówiąc, jest w złym stanie, ale dzięki pomocy poradnika ze strony warszawskiej renowacji antyków, myślę, że dam radę. Zachowała się jedynie dlatego, że została zaadoptowana na mebel warsztatowy i przez wiele lat służyła jako przechowalnik narzędzi i podkład do wbijania różnorakich gwoździ. Po ściągnięciu jej ze ściany i ogarnięciu z kilkunastu pokoleń pająków trzeba było zrobić oględziny. Mnóstwo dziur po śrubach, gwoździach i hakach da się naprawić, z tyłu jest pęknięcie, które skleimy, a dziury po kornikach w dolnej części zaimpregnujemy Fontignolem. Tylko MW ma obawy, że korników nie da się wytępić i proponuje wykonanie takiej samej u jego dziadka stolarza... ale spokojnie! Wszystko po kolei da się zrobić i za jakiś czas 150letnia półka będzie znów ozdobą domu - jak kiedyś:) Stan na dziś: oczyszczona z kilku warstw farby czeka na impregnację:)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Kwiaty, kobiety i babeczki

Usiadły kobiety i zrobiły babeczki. Wiosenne, słodziutkie, na konkurs:) A teraz czekają na wyniki:)))

wtorek, 2 kwietnia 2013

Wielkanocny kołocz

Na Śląsku nie pieczemy mazurka. Na Śląsku w zasadzie uniwersalnie, na każde wielkie święto (Boże Narodzenie, Wielkanoc, wesele) pieczemy 'kołoc' ('kołocz')*, czyli maślane ciasto drożdżowe nadzieniem (najczęściej z makiem, serem, jabłkiem, lub bez nadzienia); ważne, że z 'posypką' (kruszonką). Skoro więc cudownym zbiegiem okoliczności pojawił się u mnie niedawno robot kuchenny, postanowiłam, tak jak przed laty moja babcia, upiec kołoc na święta. Pamiętam, jak babcia na każde święto piekła minimum 6 blach, które później rozdawała całej rodzinie. Jako dziecko, oczywiście musiałam brać w tym udział:) Na wyrabianie ciasta byłam za mała, ale to specyficzne, "kciukowe" układanie posypki to było zdecydowanie moje zajęcie:)