Pierwsze słoneczne dni w tym tygodniu sprawiły, że aż się chce wyjść i zrobić coś na świeżym powietrzu. A skoro pogoda dopisała, mogę w końcu zrobić to, co co już dawno planowałam: odnowić stare meble do nowego mieszkanka:) Stoją więc 2 bifyje czyli kredensy po prababciach, skarbnica szufladek no i roma czyli pólka na filiżanki. Najfajniejsze jest to, że wszystkie te meble (prócz skarbnicy filiżanek) robili mężczyźni mojej rodziny:) Ta ostatnia poszła na pierwszy ogień.
![]() |
pólka jeszcze na starym miejscu |
Półkę na filiżanki robił podobno mój prapradziadek Hipolit (btw. bardzo ładne imię!) - więc, jak twierdzi mój - już w tym roku - 90. letni dziadek, ma półka ok. 150 lat! Szczerze mówiąc, jest w złym stanie, ale dzięki pomocy poradnika ze strony warszawskiej renowacji antyków, myślę, że dam radę. Zachowała się jedynie dlatego, że została zaadoptowana na mebel warsztatowy i przez wiele lat służyła jako przechowalnik narzędzi i podkład do wbijania różnorakich gwoździ. Po ściągnięciu jej ze ściany i ogarnięciu z kilkunastu pokoleń pająków trzeba było zrobić oględziny. Mnóstwo dziur po śrubach, gwoździach i hakach da się naprawić, z tyłu jest pęknięcie, które skleimy, a dziury po kornikach w dolnej części zaimpregnujemy Fontignolem. Tylko MW ma obawy, że korników nie da się wytępić i proponuje wykonanie takiej samej u jego dziadka stolarza... ale spokojnie! Wszystko po kolei da się zrobić i za jakiś czas 150letnia półka będzie znów ozdobą domu - jak kiedyś:) Stan na dziś: oczyszczona z kilku warstw farby czeka na impregnację:)